Byliśmy już jakiś czas temu w Lanckoronie, ale że były to dopiero początki naszych wycieczek, to i niewiele o tej miejscowości napisaliśmy. Ot byliśmy, widzieliśmy, a ku pamięci parę zdjęć zachowaliśmy. Kilka lat później, w Akwilei natknęliśmy się na nazwisko Karola Lanckorońskiego i zaczęliśmy szukać związków pomiędzy miejscem a osobą. Związki rodzinne zapewne były, ale dość odległe w czasie, gdyż miasto zostało sprzedane na początku XVI w. przez ostatniego właściciela o nazwisku Lanckoroński. Tym razem, w nieco większym rodzinnym gronie, postanowiliśmy zobaczyć trochę więcej. Bo że rynek jest pochyły (tak prawie 10%) to widać na pierwszy rzut oka, ale zamku to już trzeba odrobinę poszukać.
Sama Lanckorona, założona jako miasto na prawie niemieckim w 1366 r., była miastem przez ponad 550 lat. Już nie jest, i raczej nie będzie, bo i wielkość, i znaczenie już nie to co za magnackich czasów. Ma to jednak swoje zalety – jest to miejsce pełne spokoju. Jak powiedział jeden z rzemieślników sprzedający swoje wyroby kamionkowe: „Sprowadziłem się tu z Krakowa rok temu i nigdy tego miejsca nie zamierzam opuszczać. Tu się żyje spokojnie”. I zapewne od tego spokoju ludzi naszło porównanie z miejscem anielskim – tak że nazwano miejscowość Miastem Aniołów. I gmina potrafi wykorzystać ten atut, organizując Festiwal „Anioł w Miasteczku”. Motywy anielskie przewijają się również w ceramice, sprzedawanej w lokalnych sklepikach i na straganach. Nas bardziej kusiły dostępne tam też koty. W końcu końcu mamy jednego na stanie. Ciepła i uroku dodaje również zieleń i kwiaty, o które mieszkańcy widać że dbają.
Choć Lanckorona jest wiekowa, drewniana zabudowa rynku sięga ledwie końca wieku XIX w. W 1869 r. miał miejsce pożar plebańskiej stodoły, podpalonej w wyniku zemsty za mianowanie proboszczem lanckorońskiej parafii, przyjezdnego ks. Zdrzelskiego. Ogień nienawiści rozprzestrzenił się trawiąc 79 domów wokół rynku. Po kilkunastu latach, w roku 1887, powołana do życia została Ochotnicza Straż Pożarna. Tak się zastanawialiśmy, jak inaczej wyglądałoby miasto bez tego pożaru. Tego się już nie dowiemy, a bez pożaru budowle drewniane mogłyby przetrwać nawet 150 do 300 lat – w zależności od rodzaju drewna.
Po nałapaniu atmosfery spokoju okolic rynku – ciekawostka pozostała po okresie miejskim – ruszyliśmy na górę zamkową. Spacerek milusi, obok kościoła, lasem, a później ostro pod górę (no dobrze, nie aż tak ostro). Na samym szczycie najciekawszą rzeczą była wiata z ławkami. Sam „zamek”, otoczony siatką, ledwo przebija się przez zielsko. Jedynym co świadczyć może o jego znaczeniu jest kamienna tablica stojąca w pobliżu siatki.
Wokół ruin, na górze zamkowej wytyczono wiele tras spacerowych – niektóre zejścia/podejścia są naprawdę ostre. Nic to, daliśmy radę.
A jak już pospacerowaliśmy to przyszła pora na małe co nieco w zachwalanej Arka Cafe. Nie zawiedliśmy się ani na atmosferze, ani pod względem kulinarnym (ta lemoniada malinowa…)
Lanckorona po latach
Wpisany pod 2023, fortyfikacje, Małopolska, Polska, świątynie
Brak komentarzy do Lanckorona po latach
Brak komentarzy do Lanckorona po latach
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- Erynia - Lublin – zamek
- krystyna - Lublin – zamek
- w. - Lublin – zamek
- Małgosia W - Lublin – zamek
- Erynia - Alvernia Planet
- Alicja - Alvernia Planet
- w. - Wilamowice i Stara Wieś
- Pudelek - Wilamowice i Stara Wieś
- Erynia - Muzeum pożarnictwa w Alwerni
- Krystyna - Muzeum pożarnictwa w Alwerni
- w. - Wilamowice i Stara Wieś
- Alicja - Wilamowice i Stara Wieś
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Stare Miasto w Lublinie
- Lublin – zamek
- Lublin wieczorem
- Alvernia Planet
- Muzeum pożarnictwa w Alwerni
- Wilamowice i Stara Wieś
- Muzeum Wilamowskie
- Alanya
- Altınbeşik i dwie wioski
- W górach Taurus
- Perge i Antalya
- Aspendos i Sillyon
- Side
- Wielkie żarcie
- Sanktuaria i kolej
- Dwa kościerskie muzea
- Płotowo i Lipusz
- Kozie sery i lenistwo
- Do Parszczenicy
- Brno – kości i piwo
- Špilberk
- Brno – muzeum i katedra
- Brno – spacer
- Do Brna
- Urodzinowa niespodzianka
- Winiarnia Begala
- Winiarnia Hornik
- Wisząca kładka i Zamek
- Winiarnia Macik
- Malá Tŕňa II
- Będzin – miasto i Żydzi
- Będzin – nerka i pałac
- Będzin – kirkut i zamek
- Dolní Kounice [2] i Veveří
- Dolní Kounice [1]
- Velké Pavlovice [3]
- Velké Pavlovice [2]
- Velké Pavlovice [1]
- Safranbolu i Hadrianopolis
- Divriği
- Karahan Tepe i Göbekli Tepe
- Herbata i Dara
- Most w Malabadi i Zerzevan Kalesi
- Koty i Ahtamar
- Van – muzeum i twierdza
- Pałac Ishaka Paszy i wodospad
- Śniadanie z kotem… i Kars
- Ardahan, Kars i Katerina
- Przez Goderdzi do Turcji
- Dom rodzinny i winiarnia
- Most i wodospad Machunceti
- Bazar, plaża i ogród botaniczny
- Park dendrologiczny
- Sameba
- W Batumi… deszcz
- Batumi po latach
- Poranek u Daro
- „Przejście/a” graniczne
- Do Sarpi, po latach
- Marina i dwa muzea
starsze w archiwum